rozwińzwiń

Villette

Okładka książki Villette autorstwa Charlotte Brontë
Okładka książki Villette autorstwa Charlotte Brontë
Charlotte Brontë Wydawnictwo: Wydawnictwo MG klasyka
656 str. 10 godz. 56 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Villette
Data wydania:
2013-10-23
Data 1. wyd. pol.:
2013-10-23
Liczba stron:
656
Czas czytania
10 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377791622
Tłumacz:
Róża Centnerszwerowa
Lucy Snowe – młoda Angielka, która w wyniku nieszczęśliwych wydarzeń straciła wszystko: rodzinę, dach nad głową, serdecznych opiekunów i jakiekolwiek zasoby materialne, pod wpływem impulsu decyduje się na desperacki krok i wsiada na statek, który zabiera ją do Francji. Szukając pracy trafia do miasta Villette, gdzie rzeczywiście los się do niej uśmiecha, jakby to sama opatrzność zaprowadziła ją w to miejsce. Lucy otrzymuje pracę na pensji dla dziewcząt prowadzonej przez Madame Beck.
Lucy stara się nie oczekiwać od losu niczego poza spokojną egzystencją, to w obecnej chwili wydaje jej się spełnieniem marzeń. Ale życie wokół niej nie jest bynajmniej spokojne. Lucy mimowolnie zostaje wplątana w wiele tajemniczych zdarzeń, a jej serce powoli zaczyna się otwierać…
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Villette w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Villette



1713 713

Oceny książki Villette

Średnia ocen
7,1 / 10
305 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Villette

avatar
1280
1006

Na półkach: , ,

Powieść skupia się przede wszystkim na samej bohaterce, oraz na tym jak samodzielnie radzi sobie w życiu. Całość to bardzo powolna historia, gdzie miałam już momenty znudzenia. Pięknie i głęboko napisana, ale nużąca.

Powieść skupia się przede wszystkim na samej bohaterce, oraz na tym jak samodzielnie radzi sobie w życiu. Całość to bardzo powolna historia, gdzie miałam już momenty znudzenia. Pięknie i głęboko napisana, ale nużąca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1200
789

Na półkach:

Jak na czas powstania jest to powieść interesująca formalnie. Skupiona przede wszystkim na wnętrzu bohaterki – jej myślach, analizach emocji i obserwacjach świata. Widać wyraźnie, że autorkę bardziej interesuje psychika postaci niż sama akcja. Momentami książka przypomina rozbudowany monolog wewnętrzny i pod tym względem wydaje się zaskakująco nowoczesna.
Ciekawe jest też to, że Charlotte Brontë potrafi uczynić intrygującą bohaterką osobę z pozoru zupełnie nieefektowną. Lucy Snowe nie jest klasyczną postacią romantyczną ani kimś, kto przyciąga uwagę otoczenia. To raczej cicha, powściągliwa obserwatorka stojąca z boku wydarzeń. A jednak dzięki narracji z jej perspektywy poznajemy bogaty świat jej przeżyć i refleksji. Ta sprzeczność – niepozorność zewnętrzna i intensywne życie wewnętrzne – sprawia, że postać Lucy staje się interesująca.
Doceniam także sposób, w jaki powieść pokazuje kobietę samodzielnie radzącą sobie w życiu. Lucy nie buduje swojej tożsamości wokół mężczyzny ani nie szuka ratunku w małżeństwie. Pracuje, utrzymuje się sama i próbuje znaleźć własne miejsce w świecie. W kontekście epoki wiktoriańskiej jest to zaskakująco nowoczesne. Ważna jest też jej nieustanna autoanaliza – Lucy próbuje zrozumieć własne emocje i motywacje. Jednocześnie bohaterka bywała dla mnie chwilami irytująca. Przez długi czas mówi o sobie w sposób bardzo surowy i deprecjonujący, nie wierzy w siebie i zdaje się godzić z rolą osoby stojącej w cieniu. Z czasem jednak się zmienia – staje się bardziej niezależna i potrafi wyraźniej stawiać granice. Ta przemiana wydaje mi się jednym z ważniejszych elementów powieści.
Znacznie trudniej było mi natomiast polubić postać Paula Emanuela. Jego skłonność do pouczania Lucy, krytykowania kobiet oraz religijny fanatyzm były chwilami trudne do zniesienia. Choć ostatecznie okazuje się człowiekiem szlachetnym, trudno było mi całkowicie zmienić wobec niego nastawienie. Dlatego paradoksalnie uważam, że zakończenie powieści jest trafne – nawet jeśli dla wielu czytelników wydaje się gorzkie. Gdyby Paul wrócił i Lucy wyszła za niego za mąż, mam wrażenie, że czekałoby ją życie u boku mężczyzny, który nieustannie ją ocenia i poucza. W tym sensie brak jednoznacznego szczęśliwego zakończenia staje się pewną formę wolności dla bohaterki. Być może Lucy pozostaje samotna, ale zachowuje swoją niezależność.
„Villette” nie jest lekturą łatwą ani szybką. Niezbyt przypadł mi do gustu styl Charlotte Brontë – niezwykle kwiecisty, pełen długich opisów i emocjonalnego tonu. Momentami ociera się to o sentymentalizm i bywa po prostu męczące. Wymaga cierpliwości, ale te niedogodności rekompensuje wykreowanie przenikliwego portretu kobiety próbującej zrozumieć samą siebie i znaleźć własne miejsce w świecie.

Jak na czas powstania jest to powieść interesująca formalnie. Skupiona przede wszystkim na wnętrzu bohaterki – jej myślach, analizach emocji i obserwacjach świata. Widać wyraźnie, że autorkę bardziej interesuje psychika postaci niż sama akcja. Momentami książka przypomina rozbudowany monolog wewnętrzny i pod tym względem wydaje się zaskakująco nowoczesna.
Ciekawe jest też...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
94
92

Na półkach:

Gorzko - słodka powieść z niespiesznie prowadzoną akcją, którą z pewnością może uatrakcyjnić dobry głos lektora czytającego audiobook.;) Główna bohaterka (o niezwykłym darze wnikliwej obserwacji i umiejętności wysnuwania ciekawych wniosków) opisuje różnych pracodawców zarówno w Anglii, jak i potem we Francji (stąd tytułowa nazwa miejscowości Villette),wspaniale kreśli portrety napotkanych osób, swoją opowieścią oddaje klimat epoki, zdradza konwenanse, etykietę, ale i poglądy na wychowanie (odmienne chłopców i dziewcząt)... Autorka posługuje się ładnym językiem. NIezwykle przyjemnie się go słucha ...

Gorzko - słodka powieść z niespiesznie prowadzoną akcją, którą z pewnością może uatrakcyjnić dobry głos lektora czytającego audiobook.;) Główna bohaterka (o niezwykłym darze wnikliwej obserwacji i umiejętności wysnuwania ciekawych wniosków) opisuje różnych pracodawców zarówno w Anglii, jak i potem we Francji (stąd tytułowa nazwa miejscowości Villette),wspaniale kreśli...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4211 użytkowników ma tytuł Villette na półkach głównych
  • 2 537
  • 1 627
  • 47
874 użytkowników ma tytuł Villette na półkach dodatkowych
  • 616
  • 82
  • 68
  • 35
  • 28
  • 23
  • 22

Tagi i tematy do książki Villette

Inne książki autora

Okładka książki Jane Eyre Charlotte Brontë, Crystal S. Chan, SunNeko Lee
Ocena 7,4
Jane Eyre Charlotte Brontë, Crystal S. Chan, SunNeko Lee
Okładka książki Chcę wszystko Charlotte Brontë, Dorota Combrzyńska-Nogala
Ocena 5,4
Chcę wszystko Charlotte Brontë, Dorota Combrzyńska-Nogala
Charlotte Brontë
Charlotte Brontë
Angielska powieściopisarka i poetka, najstarsza spośród trzech sióstr Brontë, których powieści zaliczane są do klasyki literatury angielskiej. Wspólnie z siostrami Emily Jane i Anną od wczesnych lat młodości pisała wiersze i opowiadania. Niewiele utworów z tego okresu zachowało się, w zasadzie tylko wierszowane wypowiedzi bohaterów opowieści. W roku 1846 Charlotte wydała kolekcję poezji, których autorstwo przypisuje się także jej siostrom. Wszystkie siostry były ukryte pod męskimi pseudonimami (Poems by Currer, Ellis and Acton Bell). Pseudonimy były tak wybrane, aby inicjały zgadzały się z inicjałami autorek. Natomiast powieść Dziwne losy Jane Eyre Charlotte napisała w 1847 roku pod pseudonimem Currer Bell. Charlotte urodziła się w 1816 roku w Thornton, w hrabstwie Yorkshire, jako pierwsze z trojga dzieci Marii i Patricka Brontë, pastora irlandzkiego pochodzenia. W 1820 roku rodzina przeprowadziła się do pobliskiego Haworth, gdzie ojciec Charlotte objął probostwo. Matka pisarki zmarła na nowotwór 15 września 1821 roku, pozostawiając pięć córek oraz syna pod opieką swej siostry Elizabeth Branwell. W sierpniu 1824 roku Charlotte wraz z siostrami: Emily, Marią oraz Elizabeth zostały wysłane do szkoły dla córek pastorów (The Clergy Daughters' School) w Cowan Bridge, w hrabstwie Lancashire (w Dziwnych losach Jane Eyre szkoła ta przedstawiona jest jako Lowood School). Złe warunki panujące w szkole miały szkodliwy wpływ na zdrowie i rozwój fizyczny Charlotte, a także przyczyniły się do śmierci dwóch starszych sióstr pisarki: Marii (ur. 1814) oraz Elizabeth (ur. 1815),które zmarły na gruźlicę w czerwcu 1825 roku – krótko po tym, jak ojciec zabrał je ze szkoły. Już w dzieciństwie Charlotte, wraz ze swym bratem Branwellem, pisała opowiadania, których akcja rozgrywała się w mitycznej krainie Angriii. W 1842 roku Charlotte i Emily wyjechały do Brukseli, by zapisać się do szkoły z internatem prowadzonej przez Constantina Hegera (1809–1896) i jego żonę Claire Zoé Parent Heger (1814–91). W zamian za wyżywienie i naukę Charlotte udzielała lekcji angielskiego, a Emily uczyła muzyki. Pobyt w szkole Hegera przerwała śmierć ich ciotki Elizabeth Branwell, która sprawowała opiekę nad rodzeństwem Brontë. W styczniu 1843 roku Charlotte postanowiła wrócić do Brukseli i podjąć pracę nauczycielki w szkole Hegera. Jednak kolejny pobyt w Brukseli nie był dla pisarki udany. Charlotte była samotna, tęskniła za domem oraz zbyt mocno przywiązała się do Constantina Hegera. W styczniu 1844 roku wróciła do Haworth, a doświadczenia z pobytu w Brukseli były dla niej inspiracją przy pisaniu powieści The Professor i Villette. W czerwcu 1854 roku Charlotte wyszła za Arthura Bell Nichollsa, wikariusza z parafii jej ojca. Wkrótce po ślubie pisarka zaszła w ciążę, jednak 31 marca 1855 roku zmarła wraz ze swym nienarodzonym dzieckiem. Według oficjalnej wersji przyczyną śmierci pisarki była gruźlica, lecz biografowie sądzą, że prawdziwym powodem było odwodnienie lub niedożywienie spowodowane przez nadmierne nudności i wymioty występujące u kobiet w ciąży.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Villette przeczytali również

Opactwo Northanger Jane Austen
Opactwo Northanger
Jane Austen
Katarzyna Morland, licząca siedemnaście wiosen zaledwie dziewczyna, jest wielbicielką popularnych na przełomie XVII i XIX wieku powieści gotyckich m.in. Ann Radcliffe, w których to powieściach tajemnica goni tajemnicę, posępne sekrety czekają na odkrycie przez odważne heroiny, a bohaterowie to albo kryształowe charaktery, albo diabły wcielone o czarnych duszach. I choć ekstremalnie spokojny oraz drastycznie monotonny żywot córki pastora nie obfituje w żadne wydarzenia budzące grozę czy przerażenie, to w niczym nie przeszkadza to młodej pannie we wszystkim doszukiwać się wstępu do wydarzeń rodem z uwielbianych przez nią lektur. Wprawdzie kilkutygodniowy pobyt w Bath, do której to miejscowości przyjeżdża jako towarzyszka państwa Allen (majętnych sąsiadów) nie daje za wiele sposobności do przeżywania szczególnie ekscytujących przygód (żadni zbójcy nie trafili się po drodze, ani powóz się nie wywrócił, ani nawet koń nie okulał),to przecież jednak nowo zawarte znajomości i kolejna podróż do posiadłości, mającej w nazwie termin opactwo, wprawiają wyobraźnię Katarzyny w ruch. Jane Austen z niezwykłym humorem opisuje wpływ literatury na młody umysł, który nie nawykł do sprawnego oddzielana fikcji od prawdy i konsekwencji, jakie z tego wynikają. Niemniej jednak z właściwą sobie sprawnością i przenikliwością obnaża mechanizmy rządzące ludźmi. Pod ładnymi słówkami, grzecznymi formułkami i tak zwanym dobrym wychowaniem czai się wyrachowanie, chciwość i hipokryzja. I tak naprawdę to właśnie te ludzkie przywary okazują się straszniejsze niż fantastyczne wymysły pisarzy i pisarek wszelkiej maści. To nie brutalni zbójcy, czy krwiożercze potwory w ludzkiej skórze burzą spokój członków rodziny Morland, lecz zdawałoby się grzeczni i w dobrze wychowani ludzie, dla których majątek i pozycja społeczna okazują się ważniejsze niż poprawne maniery i własne oraz cudze uczucia. Jak zwykle u tej autorki, otrzymujemy ciekawy obraz bogatego angielskiego ziemiaństwa z przełomu XVIII i XIX wieku, tym razem jednak zabarwiony sporą dawką subtelnego humoru.
Elżbieta - awatar Elżbieta
oceniła na72 dni temu
Lokatorka Wildfell Hall Anne Brontë
Lokatorka Wildfell Hall
Anne Brontë
Wydaje mi się, że Anne była zarówno najbardziej utalentowaną, jak i najnormalniejszą z sióstr Bronte. "Lokatorka Wildfell Hall" porusza wiele różnych tematów i osiąga to, w czym zawiodło większość autorów tamtych czasów - opisuje je w taki sposób, że przekaz dalej dobrze się trzyma. Bronte znakomicie krytykuje kulturę alkoholizmu (do dziś obecną na świecie),apologetów przemocy domowej i podwójne standardy społeczeństwa wobec kobiet. Czytając "Lokatorkę" nie mogłam przestać myśleć, jak dogłębna jest dokonana przez Anne analiza i jak bardzo wciąż jest aktualna. Być może idee autorki nie są już dzisiaj tak kontrowersyjne, jak w jej czasach, jednak nie znaczy to, że książka wciąż nie jest aktualna. Helen to jedna z najlepiej napisanych postaci z 19-wiecznej literatury, o jakiej miałam przyjemność czytać. Główna bohaterka potrafi znakomicie dostrzec podwójne standardy społeczeństwa i bez wahania je obnażyć, co skazuje ją na alienację przez komformistów. Nie boi się podejmować ryzykownych działań ani walczyć o swoje, nawet jeśli wymaga to drastycznych zachowań (np. ucieczka z domu czy grożenie Walterowi nożem). A przy tym ani razu nie przestaje być faktycznie dobrą, sympatyczną osobą, nawert kiedy staje się coraz bardziej cyniczna, zgorzkniała i pragmatyczna. Widać to dobrze w kilku ostatnich rozdziałach - Helen jest z natury dobrą osobą, ale myśli trzeźwo i zna już wszystkie pułapki i sztuczki Arthura. Jej rozwój postaci jest subtelny, ale widoczny; ponadto Helen odmawia ograniczenia się do jednego archetypu postaci (np. wiernej i tragicznej żony, nieosiągalnego obiektu miłości, zdolnej "manipulatorki"),co znakomicie widać w ostatnim rozdziale. Tak jak w "Agnes Grey", Anne Bronte pokazuje tutaj swój talent do pisania wyjątkowo niesympatycznych antagonistów, takich jak Arthur Huntingdon, Annabella Wilmot, Grimsby, Eliza Millward, Walter Hargrave czy Alice Myers; autorka wie dokładnie, jak skierować całą nienawiść czytelnika na nich - na ludzi, którzy potrafią bardzo umiejętnie niszczyć życia innym przy minimalnej ilości wysiłku i przy wykorzystaniu ustalonych norm społecznych. Przy tym jednak podejście Anne nie jest tak cyniczne, jak w "Agnes Grey", co dobrze ilustruje rozwój postaci Ralpha Hattersly'ego, który był bardzo przyjemną niespodzianką. I ogólny przekaz jest tu też bardzo dobry. Krytyka motywu "I can fix him" wciąż bardzo dobrze się trzyma (i jednocześnie czyni Anne lepszą pisarką niż jej siostra Charlotte),jak również przedstawienie archetypów "pick-me-girl" (Anabella) czy "nice guy" (Walter). Kto by pomyślał, że do krytyki obecnych relacji międzyludzkich, których terminy wzięły się z Instagrama, będzie można tak dobrze użyć dwustuletniej książki? "Lokatorka" być może nie ma takiego uroku ani motywów eat the rich jak "Agnes Grey", ale jest bez wątpienia fundamentalnym dziełem literatury feministycznej, która wciąż niesamowicie dobrze się trzyma. Anne naprawdę jest tą niedocenianą siostrą Bronte - a szkoda, bo obie jej książki w swojej krytyce społecznej przewyższają "Wichrowe Wzgórza" i "Jane Eyre".
Fox - awatar Fox
ocenił na914 dni temu
Profesor Charlotte Brontë
Profesor
Charlotte Brontë
"Profesor" to pośmiertnie wydana powieść Charlotte Bronte, którą napisała jako pierwszą. Po przeczytaniu "Wichrowych Wzgórz" chciałem zapoznać się z twórczością dwóch innych sióstr Bronte i uważam, że powieść ta pomimo pewnych wad jest naprawdę dobra. Poznajemy tutaj historie Williama Crimswortha, który opowiada nam swoje losy kilku ostatnich lat życia, a mianowicie od zakończenia swojej edukacji i jego pobycie w Brukseli, w której zostaje nauczycielem. W dużej mierze jest to historia przedstawiająca okruchy życia młodego nauczyciela połączone z wątkiem romantycznym. Zaczynając od początku powieści musze zacząć od jej największego minusa, a mianowicie uważam, że pierwsze 50/60 stron (około 15 % książki) jest po prostu nudne. Przede wszystkim wydarzenia te mają wypchnąć głównego bohatera do Brukseli a z racji, iż bardzo mało się tam dzieje wyczekiwałem momentu, gdy William wyruszy już na kontynent. Oczywiście dużo osób powie, że całą książką jest nudna, ja tak jednak nie uważam. Bardzo lubię poznawać tzw okruchy życia bohatera, którego polubie, tym bardziej, że książką językowo jest napisana świetnie. Sam język jest naprawdę świetny, a jeszcze większe wrażenie robi to, że Charlotte Bronte genialnie w tej książce oddała męską perspektywę, przez co zapominałem, że książka napisana została przez kobietę. Co ciekawe jest to jedyna książką Charlotte Bronte w której poznamy historie z męskiej perspektywy. Również wątek romantyczny jest bardzo ciekawy a zarówno główny bohater jak i jego wybranka - Frances to ciekawiej stworzone postacie. W mojej ocenie wątek ten jest naprawdę dobrze poprowadzony i dobrze podbudowany, przez co nie pojawia się on nagle. Drugim wyraźnym minusem jest poboczna postać - Hunsden, a jeśli mam być bardziej precyzyjny trzy pierwsze rozmowy głównego bohatera z nim. Uważam, że były trochę za długie i męczące, gdyż bohater ten jest w taki sposób napisany, co samo w sobie jest warte docenienia, jednak na początku, gdy jeszcze nie przyzwyczaiłem się do jego charakteru, było to dla mnie męczące. Na koniec dodam, że jest tutaj dużo francuskich dialogów czy wstawek, dlatego co jakiś czas zerkałem w przypisy, mimo to uważam, że pogłębiało to świetny klimat XIX - wiecznej Brukseli. Podsumowując jest to dobra książką dla kogoś kto gustuje również w powieściach dość wolnych, w których poznajemy myśli głównego bohatera i jego przeciętne życie. Bo właśnie to przestawia ta powieść, życie zwykłego człowieka, próbującego odnaleźć szczęście, którym jest założenie rodziny z kochająca kobietą i znalezienie pracy, która oprócz pieniędzy daje satysfakcję i spełnienie. Osobiście lubię co jakiś czas zapoznać się z takimi klasykami. Oczywiście, nie jest to jakiś genialny klasyk, ale naprawdę dobra powieść, po którą warto sięgnąć jeśli też lubicie poznać takie spokojne historie.
MrKobra - awatar MrKobra
oceniła na730 dni temu
Perswazje Jane Austen
Perswazje
Jane Austen
„Jak szybko przychodzą argumenty na korzyść tego, na co mamy ochotę!” Jako młoda dziewczyna odbywałam spotkania z książkami Jane Austen, z przyjemnością poddawałam się uczuciowym przygodom, mniej uwagi zwracałam na detale epoki, chociaż z uśmiechem przyjmowałam ówczesny klimat. Zachęciłam córkę, aby i ona poznała szalenie emocjonalną klasykę, przekonała się, jak bardzo różni się na korzyść od współczesnych romansów, jak wiele można dowiedzieć się z niej o przeszłości i przekonać się, że natura człowieka nie zmienia się na przestrzeni wieków, podobnie jak marzenia i pragnienia bliskości, bogactwa, szacunku, czy władzy. Moja nastolatka wciągnęła się. „Perswazje” przekonywały przede wszystkim głęboką wnikliwością w osobowości bohaterów. Każdy miał coś znaczącego i barwnego do powiedzenia. Angażowało analizowanie myśli, zachowań i postaw. Główna postać, dwudziestosiedmioletnia Anne, wymykała się szablonowości. Nie należała do przedsiębiorczych i walecznych. Wolała zejść z drogi niż kłócić się z członkami rodziny. Osiem lat minęło, od kiedy za namową przyjaciół i rodziny odrzuciła zaręczyny z kapitanem marynarki. Kiedy niespodziewanie spotkała Fryderyka, przekonała się, że jej miłość do niego była szczera i prawdziwa, i wciąż trwała. Ale czy on nadal ją kochał? Czy tej dwójce udało się odnowić związek? Czy dali sobie kolejną szansę doprowadzenia do szczęśliwego finału? Sympatycznie i urokliwie powraca się do książek, które poznawane czterdzieści lat temu wyzwalały tak wiele sprzecznych uczuć, wpływały na wyobraźnię i kształtowały czytelniczy gust, zwłaszcza jak sugestywna i plastyczna narracja, zgrabne trzymanie w napięciu i czułe dotykanie ludzkiej duszy. Sporo ostatnio wprowadziłam powtórek z klasyki do planu czytelniczego, ale tak niesamowicie zajmuje, wzrusza i przywołuje wspomnienia, że w większym wymiarze w niej pobuszuję, a bogata i pięknie oprawiona oferta Wydawnictwa MG wspaniale to umożliwia. bookendorfina.pl
Izabela Pycio - awatar Izabela Pycio
ocenił na67 dni temu
Kochanek lady Chatterley David Herbert Lawrence
Kochanek lady Chatterley
David Herbert Lawrence
Z rozmowy z wujkiem na temat życia i różnych jego dziwnych kolei zrodziła się inspiracja do przeczytania tej książki; zresztą wujek był na tyle miły, że podarował mi jej egzemplarz. Wyszło więc zupełnie naturalnie, że trafiła w moje ręce. I o tej naturalności chciałem napisać. Podzielam opinię wujka, który ceni tę klasyczną powieść za prawdę; prawdę emocjonalną, prawdę społeczną, prawdę historyczną - słowem, za poruszającą, życiową autentyczność. Prawda ta była, rzecz jasna, w swoich czasach kontrowersyjna, dzięki czemu powieść zyskała sobie miano wyprzedzającej je. Fabuła jest wyjątkowo prosta. Śledzimy losy Connie, młodej kobiety pochodzącej z artytycznej rodziny, która wychodzi za mąż za Clifforda, przyszłego lorda Chatterley'a, również młodego mężczyznę, któremu przydarza się to nieszczęście, że wyrusza na I Wojnę Światową i w wyniku odniesionych ran zostaje sparaliżowany od pasa w dół. Poza władzą w nogach, traci więc także zdolność spełniania zadań męża. Ten prosty punkt wyjścia, tragedia wojenna Clifforda, przy okazji staje się powodem narastającej frustracji Connie. Obserwujemy, jak w jej wyniku nawiązuje romantyczną relację z leśniczym młodego dziedzica, byłym wojskowym, unikającym ludzi Mellorsem. Równolegle śledzimy życie sparaliżowanego Clifforda, który w twórczości literackiej i zarządzaniu majątkiem odnajduje nowy sens życia. W swej istocie pozostaje jednak człowiekiem dogłębnie skrzywdzonym. Wszystko to Autor prezentuje posługując się pięknym, precyzyjnym językiem. To właśnie warstwa językowa zrobiła na mnie największe wrażenie - z jednym wyjątkiem, o czym później. Ogólnie jednak dawno nie zetknąłem się z taką wnikliwością, ogładą i wymownością literackiego stylu. A przy tym tak sprawnym zastosowaniem narratora wszystkowiedzącego, który w idealnych momentach na odpowiednią długość zaglądał do głów innych bohaterów. Dzięki temu, dzięki swobodzie łączenia scen, omijania wszystkiego, co zbędne, dzięki pewności siebie w wyrażaniu myśli, powracałem do tej lektury z największą przyjemnością. Choćby dla samej dyscypliny umysłu, którą musiał wykazywać się Autor, warto tę powieść poznać. Kolejną wartością dodaną jest ukazanie realiów społecznych epoki. Jak zwykle pasjonujące było dla mnie poznawanie mentalności, która panowała w czasach nie tak wcale nam odległych - mniej więcej sto lat temu. Sprawiało to dla mnie pewien intrygujący, lecz fascynujący dysonans - czytałem o ludziach, na których cieniem wciąż kładła się epoka wiktoriańska, a którzy jeździli już pierwszymi samochodami! To zderzenie - świata lordów, posiadaczy ziemskich, starej Anglii z epoką przemysłową przeżywającą schyłek swej pierwszej eksplozji (zamykanie kopalni z powodu niskiej rentowności),z rozwojem techniki, z łuną bolszewizmu ze wschodu - dawało wyjątkowy posmak czytania o rzeczach dawno minionych i niemal teraźniejszych. Tematy klasowe zdecydowanie zajmowały Lawrence'a. Z klasowością wiąże się jedyne moje zastrzeżenie do "Kochanka lady Chatterley". A konkretnie do mego niemal-imiennika, tłumacza. Czytałem tę książkę w tłumaczeniu Marcelego Tarnowskiego, który do ukazania gwarowego angielskiego posłużył się bardzo topornym, swobodnym zapisem gwary śląskiej. Z jednej strony więc Mellors - który odebrał wykształcenie - mówi zupełnie poprawnym językiem, a czasem, gdy mu przyjdzie taki kaprys, wyjątkowo ciężką gwarą. Może i nie miałbym z tym problemu, gdyby dysonans pomiędzy tymi dwoma głosami tego samego bohatera nie był tak bardzo wyolbrzymiony i rażący. Ale nawet i to zostaje w moich oczach częściowo usprawiedliwione, w bardzo uroczej i zabawnej scenie, kiedy Connie także próbuje mówić do Mellorsa gwarą. Nie jestem typowym czytelnikiem romansów, więc mój gust w tym gatunku nie jest z pewnością wyrobiony, tym niemniej relacje między bohaterami były dla mnie kolejnym, wyjątkowo silnym punktem. Ukazanie uniwersalnych, ponadczasowych prawd psychologii - prawd życia, które zaczyna się rozumieć dopiero z wiekiem - pozostaje niewątpliwie jednym z powodów, dla których "Kochanek lady Chatterley" pozostaje klasykiem, tak często adaptowanym, wznawianym i polecanym. I ja z przyjemnością dołączam tę opinię, wierząc, że każdy człowiek, który ceni szczerą literaturę, odnajdzie w tej książce wielką wartość.
Marcel Baron - awatar Marcel Baron
ocenił na91 miesiąc temu
Pokój z widokiem Edward Morgan Forster
Pokój z widokiem
Edward Morgan Forster
Wydana w 1908 roku ciepła i pełna humoru opowieść o miłości dwojgu młodych ludzi, zarazem ironiczne spojrzenie na rodzący się ruch turystyczny, który nastał na początku ubiegłego wieku. Modne wówczas stało się zwiedzanie kontynentu — koniecznie z przewodnikiem Baedekera w ręku - (Anglicy i Amerykanie zwiedzali pozostałości świata antycznego, Niemcy jeździli do wód, a Polacy mieli swoje nowo odkryte Zakopane) oraz wycieczki rowerowe. O turystach pisywał między innymi Henry James, jednak w żadnym z jego opowiadań nie ma tyle humoru i żywiołowości. W tym czasie również Jerome pisze swoich przezabawnych Trzech panów. Fabuła przedstawia się następująco: początek XX wieku, Lucy Honeychurch wraz z ciotką podróżują po Florencji. Jak większość turystów tamtego okresu, zatrzymują się w pensjonacie, gdzie zawiązują znajomość z nieco ekscentrycznymi panami Emerson, ojcem i synem. Na skutek pewnego wypadku (sic!) Lucy i Georg Emerson zakochują się w sobie bez pamięci. Ale Lucy ma narzeczonego. Chociaż „dla czytelnika jest dość oczywiste, że Lucy kocha młodego Emersona”, sama przed sobą nie umie tego przyznać, z czego wynikną same kłopoty. Lucy ma jednak aspiracje działać przeciw konwenansom i oczekiwaniom wobec kobiet epoki edwardiańskiej. Co prawda miały one większe prawa (choć Forster podkpiwa z sufrażystek) niż kobiety wiktoriańskie, to do wyboru miały małżeństwo i podporządkowanie mężowi (choć już mogło się mówić o małżeństwach z miłości),bądź zdziwaczenie w staropanieństwie. Druga część opowieść przenosi nas do rodzinnej miejscowości panny Honeychurch. Towarzystwo pozostaje to samo, ale sceneria zmienia się na sielską an(g)ielską wieś z jej małymi przytulnymi cottages i popołudniowymi herbatkami. Tu ujawnia się kontrast między bezpretensjonalnym, ale skrytym romantykiem, George'em oraz „oficjalnym” narzeczonym Lucy - Cecilem, pozerem, malkontentem i snobem. Subtelny angielski humor ocierający się gdzieniegdzie lekko o farsę, sensu stricto farsą nie będąc, klimatem przypomina shakespeare'owskie Wiele hałasu o nic. Trudno uwierzyć, że książka ma ponad sto temu. Napisana jest specyficznym językiem wczesnego modernizmu (Virginia Woolf przyjaźniła się z autorem, zachęcając go do pisania),przez co nie każdy może przez nią przebrnąć. Ale jeśli tylko skusicie się podążać tropem romantycznej miłości i wartkich dialogów, na pewno będziecie zadowoleni z lektury (szczególnie emocjonujący jest rozdział XV Dramat domowy — gryzłam kołdrę z nerwów!) Na pewno sięgnę po Podróż do Indii i inne książki tego autora. Mam ochotę również odświeżyć sobie filmy Jamesa Ivory'ego na podstawie prozy Forstera. Polecam!
Molly_Whelan - awatar Molly_Whelan
ocenił na101 miesiąc temu
Tessa d'Urberville Thomas Hardy
Tessa d'Urberville
Thomas Hardy
Król opisów przyrody tym razem oprowadza nas po dolinie Blackmoor. Obserwujemy zachody i wschody słońca, poznajemy tajniki pracy na gospodarstwie mlecznym, a także przyglądamy się młockarni parowej! Jednakże to wszystko jest tłem opowieści o złamanym młodym życiu "kobiety czystej". Młodziutka straumatyzowana wieśniaczka szuka pocieszenia w pracy dójki. Niestety, jej uroda tak olśniewa pewnego idealistę, że jest zdeterminowany zdobyć ją na żonę. Niestety, Tess chcąc być w zgodzie ze swoim sumieniem, a także (tak mi się wydaje) chcąc pozbyć się potwornego ciężaru natury psychicznej, wyjawia prawdę o swojej traumie ukochanemu. Tess jest niezaradna życiowo, co jest konsekwencją wychowania przez rodziców równie niezaradnych, co biednych. Oddana "krewnemu" ku polepszeniu warunków ostatecznie moralnie "upada". Hardy głęboko krytykuje ten rodzaj zacofanej moralności, dowodząc, że cała wina leży po stronie oprawcy. Nieszczęsna Tess jest jedynie obiektem — zarówno dla uwodzicielskiego Aleca, jak i namolnego Angela. Dziewczyna jest doprowadzana przez obu na skraj załamania, co skutkuje tragedią. Tess d'Urberville, podobnie jak inne powieści Thomasa Hardy'ego powstawała w odcinkach. Jednakże pismo, które zamówiło powieść, nie chciało opublikować jej ze względów obyczajowych. Ostatecznie pismo Graphic podjęło się druku 24 odcinków w 1891 roku. Punktem wyjścia historii, rzekome pochodzenie od znamienitego rodu jest ponoć oparte na rodzinnej anegdotce, a grobowce rodziny Turberville, która poniekąd użyczyła nazwiska, możemy znaleźć w Bere Regis. Postać Tess jest bezpośrednim nawiązaniem do Marthy Brown, skazanej za zabójstwo brutalnego i wiarołomnego męża. 9 sierpnia 1856 roku w niezwykle deszczową sobotę zgromadził się blisko czterotysięczny tłum oczekujący na egzekucję. W tej dojmującej ciżbie znalazł się wówczas szesnastoletni Thomas Hardy, na którym dramatyczna śmierć młodej kobiety wywarła niebagatelne wrażenie; wiele lat przechowywał wycinek prasowy opisujący ów smutny koniec nieszczęsnej. Po latach Hardy pisze*: "Pamiętam jej drobną figurę na tle nieba, gdy wisiała w mglistym deszczu, a także to, jak obcisła czarna jedwabna suknia podkreślała jej sylwetkę, gdy poruszała się w półobrotach raz w jedną, raz w drugą stronę. (...) Choć nakryli jej twarz kapturem, widziałem jak przez mokry od deszczu materiał przebijały rysy jej twarzy." Ten epizod tak zaintrygował pisarza, że Martha Brown doczekała się uwiecznienia w postaci słodkiej, niewinnej Tess d'Urberville. Jak wspomina wieloletnia przyjaciółka pisarza, Lady Hester Pinney "jego sympatia dla tej nieszczęśliwej kobiety była niezwykła". Historia** jednakże nie kończy się na tym niezwykłym hołdzie - niedawno archeolodzy natrafili na pozostałości (w tym czaszkę) prawdopodobnie właśnie Marthy Brown; nieformalny cmentarz przywięzienny ma wkrótce zostać zamieniony na domy mieszkalne i centrum handlowe, a ludzkim szczątkom zostaną wyprawione godne pochówki. Jak odebrałam powieść? To był mój reread po blisko dwudziestu latach. Pierwszego Hardy’ego przeczytałam będąc na pierwszym roku studiów, pamiętam dobrze, bo niemal zostałam wyrzucona z lekcji logiki za czytanie pod ławką (w liceum miałam zresztą bardzo podobne przeżycia 😉 Oczywiście obejrzałam ekranizację Polańskiego (milion lat temu) i miniserial z Gemmą Arterton (moim zdaniem doskonała Tess!). Chociaż nie było zaskoczenia nad treścią, złapałam się na pobożnym życzeniu, żeby “tym razem było inaczej”. Szkoda mi tej niezaradnej dziewczyny, tak nieobutej w brutalnym świecie, że szkodzącej sobie. Porażająca była mentalność ludzi, którzy we wzięciu siłą nie widzieli nic zdrożnego, a oprawca stawał się niemal właścicielem pokrzywdzonej. Wydaje mi się, że część mężczyzn mylnie brała kobiety za bóstwa, wyidealizowane i uprzedmiotowione. Jakiś czas temu oglądałam film o Effie Grey, gdzie wspaniale było pokazane takie zderzenie ideału z człowiekiem z krwi i kości. Widać sympatię Hardy’ego dla Tess. Oczywiście biorąc pod uwagę pierwowzór postaci nie mogło być mowy o happyendzie. Autor przeciwstawia się podwójnej moralności wiktoriańskiego społeczeństwa, chcąc obudzić świadomość w czytelnikach schyłku XIX. wieku. Jest jeszcze jedno, co przyciąga mnie do prozy Thomasa Hardy’ego. Budowanie nastroju za pomocą świata przyrody i krajobrazu. To oraz opis życia i działań, które stanowią zapis zapomnianych zwyczajów. Hardy wkłada w usta wieśniaków anegdotki, które zasłyszał z pewnością mieszkając w Higher Bockhampton. *Healey, T. - Zbrodnie w afekcie, Warszawa 1991 **http://www.theguardian.com/books/2016/feb/19/thomas-hardy-tess-of-the-durbervilles-bones-found-at-prison
Molly_Whelan - awatar Molly_Whelan
ocenił na101 miesiąc temu
Północ i Południe Elizabeth Gaskell
Północ i Południe
Elizabeth Gaskell
I Idylla rewolucji przemysłowej a obraz upadku obyczajów. Akcja powieści Elizabeth Gaskell dzieje się w XIX wiecznej Anglii w mieście przemysłowym Milton. Jest to fikcyjna metropolia stworzona na wzór Manchesteru, która dymi, tonie w smogu i hałasie maszyn branży przędzalniczej. Na kartach powieści widzimy prawdziwe stosunki między pracownikiem a przedsiębiorcą. Trudna sytuacja tych pierwszych zakończona strajkami doprowadza do sytuacji która ukazuje nam skrajne emocje wśród członków poszczególnych klas społecznych. Jest to przedstawione w bardzo dojrzały i jakby ,,historyczny" sposób. II Historyczne podwaliny powieści Autorka Elizabeth Gaskell żyła w epoce wiktoriańskiej więc to co przedstawiła w swojej powieści ,,Północ i Południe" to niejako obraz jej obserwacji. Znała bowiem Manchester dlatego jej relacja pochodzi niejako z ,,pierwszej ręki". Tym cenniejsza staje się powieść dla wielbicieli epoki pary i rozwoju przemysłowego, która w mojej opinii może stanowić swojego rodzaju pośrednie źródło historyczne mówiące nam wiele o obyczajach i stosunkach tamtego okresu. III Romans wiktoriański W tle, które opisałem powyżej poznajemy losy naszej głównej bohaterki: dumnej arystokratycznej i mądrej Margaret Hale. Autorka w bardzo ciekawy sposób opisuje splot wydarzeń, który prowadzi do romansu naszej bohaterki z przemysłowcem Johnem Thorntonem. Przy okazji widzimy tutaj znów mnóstwo różnic społecznych wynikających z pochodzenia. Margaret wychowana na rolniczym Południu i John światowy inwestor z Północy początkowo zdają się widzieć świat zupełnie inaczej. Ona nie zdająca sobie wcale sprawy z nędzy i ubóstwa niektórych ludzi w Milton, zderzona z prawdą i on pozornie nieczuły na cudze nieszczęścia, w głębi serca dobry człowiek zmieniają się pod wpływem wielu czynników i własnego towarzystwa a wszystko to powoli z biegiem czasu. IV Idealna powieść historyczna?. Powieść ,,Północ i Południe" zaliczam do najwyższej ligi w swojej kategorii. Spokojnie mogę ja porównać choćby do ,,Przeminęło z Wiatrem" czy ,,Hrabiego Monte Christo". Co mają wspólnego? Wspaniałą urzekającą historię osadzoną na pięknie skonstruowanym opartym na prawdzie tle historycznym. Zdecydowanie polecam! 10/10.
Pawliq88 Pawlica - awatar Pawliq88 Pawlica
oceniła na1019 dni temu

Cytaty z książki Villette

Więcej

Nikt nie puszcza się na rwące, zmącone wody miłości, jeśli nie przyświeca mu gwiazda nadziei.

Nikt nie puszcza się na rwące, zmącone wody miłości, jeśli nie przyświeca mu gwiazda nadziei.

Charlotte Brontë Villette Zobacz więcej

Wierzę w źdźbło nadziei i blasku słonecznego, wystarczające do osłodzenia najcięższego nawet losu. Wierzę, że życie na tej ziemi nie jest wszystkim: ani początkiem, ani końcem. Wierzę, drżąc; ufam, płacząc.

Wierzę w źdźbło nadziei i blasku słonecznego, wystarczające do osłodzenia najcięższego nawet losu. Wierzę, że życie na tej ziemi nie jest ws...

Rozwiń
Charlotte Brontë Villette Zobacz więcej

Życie tak się układa, że nigdy nie przynosi tego, czego się po nim spodziewamy.

Życie tak się układa, że nigdy nie przynosi tego, czego się po nim spodziewamy.

Charlotte Brontë Villette Zobacz więcej
Więcej